Tradycyjne zaręczyny

Zdawiny potwierdzały transakcję małżeńską, która nieprzypadkowo nazywano wydaniem za maż. Na polskiej wsi jeszcze w XIV i XV wieku to swat zawierał małżeństwa; ślub cywilny jest więc zdecydowanie starszy od kościelnego, a swat był niegdyś “urzędnikiem stanu”. Po zaręczynach (zrękowinach) odbywał się targ o wieńce. Swat, w imieniu rodzicówDruhny ślubne kandydata na męża, dogadywał się z rodzicami dziewczyny w sprawie m.in. wysokości wiana, czyli sumy, kt6rc1 konkurent miał obowiązek zapłacić przyszłej zonie za specjalnie przygotowany wieniec; nawiązywało to do dawnego zwyczaju kupowania żony u jej rodziców. Wieniec, który kupił narzeczony, przypinano mu do czapki, a ten przywieziony przez niego wkładano na głowę narzeczonej. Kobiety usilnie namawiały narzeczonego, by wyłożył jak największe sumę na wianki dla narzeczonej i jej druhen i dodał cos “na szpilki i wstążki”. Przyszły pan młody “targował” się dowcipnie i długo, aż w końcu sięgał po pieniądze i wręczał je dziewczynie. W niektórych regionach Polski, kiedy już uzgodniono wszelkie kwestie, narzeczona stawiała przed mistrzem ceremonii talerz z wieńcem, najczęściej z ruty lub rozmarynu, ułożonym na tzw. kaczorowej chuście, a wówczas starosta nakazywał wszystkim, by powstali i wysłuchali deklaracji o posagu i wianie, uzgadniał też datę stawienia się u rejenta w celu spisania intercyzy. Po wymianie wieńców sadzano młodych za stołem i wymieniano podarunki.

 

Starym zwyczajem swat nad głowami młodych i na bochnie chleba kreślił krzyż i związywał im ręce białym lnianym ręcznikiem, uroczyście przy tym śpiewając: Później u rejenta spisywano umowę (intercyzę), dawano w kościele na zapowiedzi, a ksiądz egzaminował młodych. Od tego momentu narzeczony zaczynał myśleć o flaszkach, i gęsiorach, bo to do niego należało zapewnienie odpowiedniej ilości alkoholu na wesele. Wreszcie zapraszano gości.

VN:F [1.9.22_1171]
Oceny: 6.9/10 (12 głosów)
VN:F [1.9.22_1171]
Oceny: 0 (z 0 głosów)